Najnowsze wpisy

Furia, Mordhell, The Throne Szczecin K4

Furia, Mordhell, The Throne [K4, 08.04.2017]

Bywam ostatnio na takiej ilości koncertów, że brak mi czasu na ich opisanie – czy to pierwszy krok do uzależnienia? Oby nie, bo przy obecnym natłoku eventów nietrudno byłoby o śmierć z wyczerpania. Lub...
Obrzydzenie o poranku

Obrzydzenie o poranku

Przez większość dni w tygodniu otwieram oczy punkt 7:00. W momencie, w którym budzik zaczyna głośno wyć wszystko się we mnie buntuje, a poranek, nawet jeśli ciepły i słoneczny, wzbudza we mnie ogromnych rozmiarów...
Strachy na Lachy koncert

Strachy na Lachy [Centrum Kultury 105, 25.03.17]

Kiedy zobaczyłam zapowiedź koncertu Strachów, serce z radości podskoczyło mi do gardła. Bo czy można nie cieszyć się z nadchodzącego spełnienia jednego z młodzieńczych marzeń i to jeszcze bez wyjazdów, bo w samym Koszalinie?...

Recluse „Stillbirth in Bethlehem” – obłęd i bezkompromisowość

Niedziela, 12 marca, zbliża się godzina 19:00. Zasuwam szczelnie okna ciemnymi roletami. Wyłączam komputer. Wyciszam telefon. Panuje mrok, ale nie totalny, bo przecinany migoczącymi punkcikami działającego odtwarzacza, w który dzisiejszego wieczora wsunęłam najnowsze dzieło...

Pain of Salvation „In The Passing Light of Day” – odwołanie do sentymentu

Po włączeniu Pain of Salvation i ich najnowszego dzieła „In The Passing Light of Day” nie mam lat 20, tylko 15, metal jest daleko przede mną, a cały mój nastoletni świat obraca się wokół...
Alcest „Écailles De Lune” recenzja

Alcest „Écailles De Lune” – kraina smutnych wróżek

Po francuski Alcest sięgam stosunkowo rzadko. Jest to ten rodzaj post-blackmetalowego grania, który najmocniej chwyta mnie za serducho, kiedy jestem zawieszona pomiędzy smutkiem, tęsknotą a niezrozumieniem świata. To coś leżącego dokładnie pomiędzy tą rozpaczą,...
Amerykanie umieją w death metal

Amerykanie umieją w death metal, czyli o tym, czy kraj determinuje muzyczną jakość

Amerykanie i Szwedzi umieją w death, Norwegowie w black, a Brytyjczycy w heavy – tak można by podsumować większość książek i dokumentów traktujących o historii muzyki metalowej. Jestem na etapie czytania i oglądania kilku,...
Okładka najnowszego albumu szwedzkiego, blackmetalowego zespołu - Ond Spiritism: Djæfvvlens Skalder Anno Serpenti MMIV.

Black metal, jaki uwielbiam – Armagedda „Ond Spiritism: Djæfvvlens Skalder Anno Serpenti MMIV”

Black metalu mogłabym słuchać niemalże o każdej porze dnia, a tym bardziej nocy. Jestem z tą muzyką na tyle związana, że w całym tym moim instrumentalnym usposobieniu stworzyłam dla niej osobne, przytulne gniazdko i...

Ritual Black Mass – Dagorath, Ritual Bloodshed, Above Aurora [Klub pod Minogą, 29.12.16]

- Jesteś szalona – stwierdził znajomy z jakąś nutką rozbawienia w głosie, kiedy opowiedziałam mu o planach pojechania na kolejny koncert do Poznania. - Rozumiem, że Above Aurora to dobry zespół, ale raczej nie...
Zdjęcie przedstawiające glany

Jestem pozerem

- Jesteś pozerem! - wykrzyczał w moim kierunku kumpel dopijając szóste piwo i powoli zmieniając wyrazistość swojego głosu w typowe mamrotanie. - Nie umiesz cieszyć się życiem. Mizantropka z Ciebie jak cholera. Nie rozumiesz...
Zdjęcie przedstawia plakat koncertu Metalowa Wigilia w Progresji

Metalowa Wigilia – Mayhem, Watain, Furia [Progresja, 17.12.16]

Do wyjazdu na Metalową Wigilię zniechęcało mnie wiele rzeczy. I to do tego stopnia, że wieczór przed byłam w stanie podrzeć bilet na kawałki, resztki spalić, a pozostały z tego popiół rozsypać w ogródku....

Oil Stains: „Na scenę trzeba wchodzić dumnie” [wywiad]

Kiedy chodzi o bluesowo-rockowe granie i koszalińską scenę muzyczną na myśl przychodzi mi przede wszystkim Oil Stains. To granie energiczne, pełne pożądania wobec wolności, wolnej miłości i brzęku motocykli, wyróżniające się w tłumie miejscowych...
Zdjęcie przedstawia okładkę albumu "Passage of Life" deathmetalowego, szwedzkiego zespołu Excruciate.

Krwawy zmierzch – Excruciate „Passage of Life” [recenzja]

Gdyby zamknięto mnie dzisiaj w piwnicy, a zamiast jedzenia i wody pozwolono na jedną, jedyną płytę, która będzie towarzyszyć moim męczarniom, bez zawahania wybrałabym Excruciate i „Passage of Life”. Bo jeśli umierać to z...
Zdjęcie przedstawiające okładkę albumu "M" zespołu Myrkur

Metal dla ugrzecznionych – Myrkur „M” [recenzja]

Wobec żadnego innego gatunku nie jestem tak wymagająca, jak wobec black metalu. Kiedy sięgam po zespoły grające taką muzykę, oczekuję rozlewu krwi, śmierci i nienawiści większej z każdą kolejną wybrzmiewającą nutą. Mierzi mnie wszystko...
Zdjęcie rockowego zespołu Riverside

Riverside – miłość od pierwszego usłyszenia

Jego gęste, brązowe włosy muskały mój policzek, kiedy wtulał swoją ciepłą twarz w zagłębienie między szyją a obojczykiem. Czułam na skórze spokojny oddech, a w brzuchu, raz za razem podrywało się stado motyli wprawiając...
Zdjęcie przedstawiające okładkę płyty Onwards Desolation zespołu Above Aurora

Najdziksze pragnienia rozbudzone – Above Aurora „Onwards Desolation” [recenzja]

Gdybyście spytali mnie o ulubione gatunki metalu bez zawahania odpowiedziałabym – black i doom. Tymi dwoma rodzajami buduję sobie nastrój przez większość dni w roku, ewentualnie przy Wigilii zahaczając o thrash, Wielkanocą o gothic,...
Zdjęcie przedstawia okładkę blackmetalowego zespołu o nazwie Furia. Album nazywa się "Księżyc milczy luty".

Czy inaczej znaczy gorzej? – Furia „Księżyc milczy luty” [recenzja]

Jest muzyka, której odsłuchanie wymaga pewnego nastrojenia. To trochę jak z anteną telewizyjną, której jeśli nie zawiesi się w odpowiednim miejscu, poskutkuje wyłącznie niemożliwym do zrozumienia szumem, mieszanką dźwięków nie wywołujących jakichkolwiek emocji. Są...
Zdjęcie przedstawiające stos kaset magnetofonowych

Kolekcjonuję kasety

W moim domu nie słuchało się dobrej muzyki. Nie miałam rodziców, którzy od rana do wieczora męczyliby mnie Deep Purple lub Led Zeppelin, a na dobranockę opowiadali o czasach sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy muzyka naprawdę...
Zdjęcie przedstawiające szwedzki, blackmetalowy zespół Dissection

Dissection – przywitanie ze śmiercią i ciemnością

Istniał czas, kiedy byłam grzeczna, ułożona i spokojna, a moje sny, choć pełne jakiegoś minimalnego smutku, oscylowały wokół względnie normalnych tematów. Żyłam sobie, od tak, z dnia na dzień, bez większych wzruszeń, ciesząc się...

Coals – ekstremalność w delikatności

W opisywaniu muzyki wcale nie chodzi o rozłożenie każdego dźwięku na czynniki pierwsze i podaniu tej analizy na srebrnej tacy przed nosy czytelników. Kluczem do sukcesu jest chwytliwa historia okraszona porządną dawką emocji – na...

Firmitas.pl Twoją codzienną dawką muzyki i refleksji.

Historia bloga rozpoczęła się w roku 2015, kiedy był on po części kontynuacją moich blogspotowych poczynań. Na początku działał pod inną nazwą, z czasem na własnej domenie oraz z większą częstotliwością wpisów. Powoli dowiadywałam się czego oczekuję od tego miejsca. Dlatego z miesiąca na miesiąc pomysłów przybywało, a treść zaczynała nabierać odpowiedniego kierunku.
Firmitas to miejsce, w którym uzewnętrzniam swoje zamiłowanie do muzyki i głębszych przemyśleń. Czasami po prostu chwalę się przed Wami nowo zakupionymi płytami lub kolejną filozofią obmyśloną przy kubku herbaty. Ale z założenia firmitas.pl takie właśnie miało być – szczere, pozbawione trendowych tematów, a oscylujące wokół moich zainteresowań.
Na tę chwilę mogę śmiało powiedzieć, że wpisy dotyczą tematyki muzyczno – refleksyjnej i skupiają wokół siebie oddaną rzeszę czytelników. A to dlatego, że nie tworzę treści pod wyszukiwarkę, tylko pod czytelnika. Nie Google jest dla mnie ważny, tylko Ty. Pozycjonowanie strony nie jest moim priorytetem, bo na czubku piramidy zawsze stawiam spełnienie oraz satysfakcję.
Firmitas.pl tworzysz razem ze mną. Każdy pozostawiony komentarz, każda propozycja na kolejny wpis to cegiełka, z których budujemy coś większego. Wierzę, że z czasem dotrzemy do jeszcze większej liczby muzycznych zapaleńców i refleksyjnych duszyczek. Bo na tym zależy mi najbardziej – na wiernej oraz zaangażowanej w życie bloga publiczności.

Rozsiądź się wygodnie i przejrzyj co dla Ciebie mam.