Żyjemy w XXI wieku. W czasie rozwoju technologii informacyjnej, rozkwitu najróżniejszych chorób, ale i wiedzy o ich zwalczaniu, ożywieniu tematu samoświadomości. Zdecydowanie nie brakuje nam rozumu, logiki i umiejętności suchej analizy. Potrafimy postawić tezę i udowodnić, że B wynika z A jednocześnie biorąc pod uwagę wszystkie możliwości istniejące na tej trasie. Jesteśmy wykształceni. Jesteśmy błyskotliwi. Żyjemy jednak w czasie, kiedy permanentnie łamane są prawa człowieka, wiedza ekologiczna nie przekłada się na działanie, a wyłamanie się ze schematów narzuconych przez społeczeństwo rozumiane jest jako choroba. Gubimy się. Błądzimy. Rozpłynęliśmy się gdzieś pomiędzy inteligencją a empatią.

Prawdą jest, że rozpędzony świat wymaga przebojowości. Nie dla Ciebie, szary człowieczku, czerwone dywany życia – krzyczą media – nie dla Ciebie szybkość naszych możliwości. A droga do akceptacji ze strony otoczenia często wyłożona jest żarzącymi kawałkami węgla. Inaczej rzec ujmując, stereotypami. Bo ten tam, siedzący w kącie, odłączony od grupy, ten, którego nikt nie lubi i nie zauważa to introwertyk. Obrażony na cały świat, uwielbiający samotność. Poza możliwościami rozumowymi sporej części społeczeństwa jest zauważenie, że introwertyk to właśnie ten emocjonalnie dojrzały, pełen empatii i często z artystycznymi predyspozycjami.

My, ludzie o otwartych umysłach i renesansowej kreatywności lubujemy się w szablonach. W szablonowym ocenianiu innych. Kto by pomyślał, że od średniowiecza do współczesności tak mały krok? Kiedyś palono kobiety na stosie za sam fakt posiadania czarnego kota albo zbierania ziół rosnących za domem. Dziś piętnujemy wrażliwość i skrytość przyklejając łatkę choroby. Zakładamy im, introwertykom, kwarantannę w postaci opinii bezrozumnej.

Rzecz ważna – nie ma zrozumienia bez wiedzy. Najpierw musimy wiedzieć, potem możemy zrozumieć. Jednak nasza mądrość w kwestii inteligencji interpersonalnej tkwi na poziomie równym średniowiecznym przesądom. Nie poddaliśmy pewnych myśli procesowi aktualizacji. W ten sposób żyjąc w XXI wieku jesteśmy posiadaczami przestarzałych refleksji na temat człowieka, życia i moralności.

Ważne jest jednak, aby mówić. Mówić dużo i mądrze o tym, że istnieją ludzie odbiegający od norm narzuconych przez społeczeństwo, a mimo to wyjątkowi, że bycie poza obrazkiem nie oznacza bycia gorszym. Istotne jest również podejście tych wyjątkowych, w dzisiejszym wpisie na myśli mam introwertyków, do problemu. Mówcie co gra Wam w duszy, wysyłajcie ku innym choć delikatne sygnały o Was samych.

Pamiętajcie, nie ma zrozumienia bez wiedzy. Społeczeństwo musi się nauczyć od podstaw Waszej natury, Waszego zachowania i Waszych poglądów. Tak, jak każdy z nas uczył się pisać, czytać czy rysować. Bez Waszego kredytu zaufania droga do zrozumienia pozostanie tak samo ogromna, jak jest teraz, a chodzi przecież o jej skrócenie i przejście. Tego życzę Wam, sobie i całemu społeczeństwo żyjącemu jeszcze głęboko w niewiedzy.

*Za inspirację do stworzenia tego wpisu dziękuję Włodkowi Markiewiczowi i jego filmikowi pt. „Introwersja”.

PODZIEL SIĘ

Zostaw po sobie ślad!