Nie lubię używać słowa „recenzja”. Podciąga to tekst pod profesjonalizm, do którego mi jeszcze daleko i jednocześnie narzuca pewien wygląd i formę. Jako że nie czuję się specjalistką w dziedzinie pisarstwa i nie przepadam za schematami to lubię mówić, że idę napisać coś – coś bliżej nieokreślonego i posiadającego zaledwie drobny zarys.

Dziś po raz pierwszy to coś zbliży się do opisu przeczytanej książki i mojej fascynacji z tą książką związanej. Kontur obejmie kilka słów wstępu, trochę więcej opisu treści i mnóstwo komentarzy, które powinny Cię zachęcić do jej przeczytania lub całkowicie zrazić.

Zaczęło się, jak zwykle, od wizyty w Empiku. Książka wygrzebana, znaleziona gdzieś na najniższej półce między poradnikiem dla początkującego gitarzysty a biografią Guns N’Roses. I jak to w Empiku bywa, ciężko wyjść bez zakupu choćby długopisu. W taki sposób, z bólem portfela, wyszłam ze sklepu z nowiutką, trzystustronicową historią szwedzkiego metalu o wdzięcznej nazwie „Krew, Ogień, Śmierć” autorstwa dziennikarki i muzyka, których nazwiska są, jak dla mnie, niełatwe do wymówienia – Ika Johannesson i Jon Jefferson Klingberg.

Krew_Ogien_Smierc_Image_Front

Krew_Ogien_Smierc_Image_Front_4

Pierwsze, co poczułam trzymając tę książkę w ręku to była nadzieja. Nie miałam ochoty na kolejny nudny i megalomański opis kawałka historii, który przecież ma mnie chwycić za serce a nie za powieki układając do snu.  Po przekartkowaniu kilku rozdziałów wiedziałam, że ze znudzeniem to na pewno nie ma nic wspólnego.

Choć na okładce widnieje napis „Historia szwedzkiego metalu”, to książka nie zamyka się tylko w tym temacie i gatunku. Pojawia się sporo nawiązań do black, doom czy thrash. Są osobne rozdziały poświęcone czołowym muzykom i zespołom, takim jak: Pelle Dead, Bathory czy Watain. Nie brakuje opisów najbardziej znanych koncertów z lat 80.,90. i tych z wieku XXI ani krwawych i mrocznych zdjęć. Autorzy omówili temat wpływu mediów na metal, pieniędzy, które muzycy są w stanie zarobić oraz obecności kobiet na scenie metalowej (w latach 90. było ich zaledwie kilka!). Poświęcili osobny rozdział polityce i jej roli w black metalu, czyli trochę informacji o słynnym NSBM (National Socialist Black Metal) i kwestii samobójstw wśród fanów depresyjnego metalu – historia Shining.

Krew_Ogien_Smierc_Image_Front_2

Krew_Ogien_Smierc_Image_Front_3

Ze względu na ilość wątków proszę zachować spokój. Autorzy zadbali o to, żeby czytelnik nie gubił się w ciągu imion, nazw miejscowości i tytułów. Byli świadomi tego, że odbiorca to niekoniecznie fan metalu czy znawca historii muzyki, a może po prostu laik zaciekawiony ładną okładką czy tytułem. Bez względu na to, którą grupę odbiorców reprezentujesz, nie bój się, że będziesz musiał czytać jedną stronę kilka razy lub wyszukiwać nazwisk w Google.

Książka napisana w sposób bezpieczny, trzeba przyznać. Z odpowiednią asekuracją. Dotknęli tak wielu znanych zespołów, że trudno o niezadowolenie u jakiegokolwiek kuc-metala. Coś w stylu – nie lubisz black? Żaden problem, masz jeszcze masę innych rozdziałów o death. Nie interesują Cię suche fakty? Przejdź do wywiadów. Może to specjalny zabieg, może nieświadomy sukces.

Krew_Ogien_Smierc_Image_Front_5

Autorzy nie trzymali się uparcie chronologii. Moim zdaniem, to dobry wybór, bo książka nie zionie nudą. Z drugiej strony, dla osoby nieinteresującej się tematem może to być nazbyt chaotyczne. Jeśli chciałoby się ułożyć zespoły, płyty i koncerty na jednej linii, niezbędne byłoby kilkukrotne wertowanie książki. Pomocne wydają się być ostatnie strony – spis rodzajów ciężkiego rocka. To podstawowy podział podgatunków, które pojawiają się w rozdziałach. Każdy z nich zawiera styl muzyczny charakterystyczny dla danego podgatunku oraz twórców danego stylu.

Dla fanów bardzo dobrze obeznanych z historią słuchanej przez nich muzyki ta książka to w zasadzie rozrywka, żadna tam zdobyta wiedza. Dla równie wiernych wielbicieli, ale mniej obeznanych z tematem treść wyda się bardzo ciekawa i taka też była dla mnie. Natomiast dla ludzi czytających tę książkę z czystej ciekawości może okazać się chaotyczna, ale zaskakująca. Jeśli spytasz mnie czy warto, odpowiem „tak”. Jeśli pożyczysz ją ode mnie i nie oddasz, będzie mi żal. Jeśli czegoś nie zrozumiesz, a zrozumieć zechcesz, zarówna ja jak i Internet służymy pomocą.  

PODZIEL SIĘ

Zostaw po sobie ślad!