Jego podłużny pysk, duże, puste oczy i lekko przygarbiona postura napawały mnie przerażeniem. Sunął po polach i łąkach jak cień, skupiony tylko na jednym punkcie, tuż przed jego nosem, nigdy na tym, co wokół. Pozbawiony fantazji, często zmartwiony, z głosem, który brzmiał jakby miał się zaraz załamać, tak, jak załamuje się słaby dach pod zbyt grubą warstwą dobrze ubitego śniegu.

Zastanawiacie się do czego zmierzam? Otóż, w dzieciństwie oglądałam mnóstwo bajek… 🙂

Nie tylko tych serwowanych przez Telewizję Polską, ale i tych, z kaset VHS, które rodzina kupowała mi przy każdej poważniejszej okazji. Wiecie, urodziny, Dzień Dziecka, Boże Narodzenie, a czasami nawet dla pocieszenia, z okazji zdartego kolana. Nie pamiętam już czy MUMINKI poznałam przez odtwarzacz wideo czy telewizję. Wiem jednak, że była to jedna z największych traum mojego dzieciństwa.
Telewizor stał w małym pokoju. Ułożony na szafce, w samym kącie, tuż naprzeciw kanapy. Tą z kolei ustawiono tuż obok stołu z jednej strony i pieca kaflowego z drugiej, przy którym, szczególnie zimą, uwielbiał przesiadywać mój ukochany wujek. Kiedy nadchodziła pora na tzw. baję, wujek przygotowywał jedzenie, brał mnie na kolana i oglądał bajkę razem ze mną. Podobno doznał niemałego zdziwienia, kiedy chwilę po jej rozpoczęciu, zerwałam się z kolan i dreptając małymi, kilkuletnimi nóżkami uciekłam do drugiego pokoju, dodatkowo chowając się za drzwiami.
Zagwozdka była spora. Tym bardziej, że sytuacja powtórzyła się nie raz, nie dwa, zawsze przy MUMINKACH. Próbowała rozwiązać ją cała rodzina, początkowo zakładając, że może Muminki mówią rzeczy, których się boję albo że przerażenie wzbudza muzyka z czołówki. Słuchali dialogów białych stworków, słuchali też muzyki, ale nic z tego nie wydało się niepokojące. Dopiero po staraniach samego wujka, polegających na dokładnym wypatrzeniu, w którym momencie wpadam w panikę, zagadkę udało się rozwiązać. Płacz i strach był tam, gdzie był sam Paszczak. 🙂 Już wtedy byłam dziwnym dzieckiem. Dla moich rówieśników przerażająca była Buka, sprowadzająca mrok i chłód, dla niektórych nawet Bobek – głównie z powodu swojej specyficznej włochatości, a dla mnie? Ten przemierzający pola i łąki z lupą przy nosie.
Terapia polegała na rozmowach i przekonywaniu, że Paszczak jest miły, fajny i że na pewno nie wyjdzie z telewizora, żeby zrobić mi krzywdę. Po kilku próbach strach udało się załagodzić, a po kilkunastu kolejnych „obejrzeniach” MUMINKI stały się moją ulubioną „bają”, przebijając nawet Gumisie i Smerfy.
Dla przypomnienia sobie tego czasu, raz na jakiś czas włączę odcinek MUMINKÓW na YouTube – posłucham czołówki, obejrzę kilka scen. Ogarnia mnie wtedy ogromne wzruszenia, głównie z powodu równie dużej tęsknoty. Tęsknoty za czasem, w którym wiele rzeczy było łatwiejszych i piękniejszych, a dzieciństwo, mimo że naznaczone kilkoma krzywdami, minęło pod hasłami: kasety magnetofonowe, kasety VHS i Pegasus, a nie: Internet, tablet, komórka.
PODZIEL SIĘ

Zostaw po sobie ślad!