Na tegorocznej Metalmanii spotkałam znajomego. Kiedy dowiedział się, że przeprowadziłam się do Gdyni, zrobił wielkie oczy, ale zaraz po tym stwierdził krótko – to najlepsze co mogłaś zrobić! I choć wtedy jeszcze nie podzielałam jego optymizmu, teraz doskonale wiem, co miał na myśli.


Bo Gdynia to nie tylko bezpośredni dostęp do morza i najczystsze powietrze w Polsce. To miasto organizowane z myślą o mieszkańcach, do którego nawet nie trzeba się przyzwyczajać. Ono już na starcie przytula człowieka do swojej matczynej piersi i daje wszystko, co niezbędne do szczęśliwego i satysfakcjonującego życia.

Zacznijmy jednak od początku

Do Gdyni przeprowadziłam się na początku marca, kilka miesięcy po tym jak zmieniłam jedno koszalińskie mieszkanie na drugie i kilka miesięcy przed zakończeniem studiów. Krótko mówiąc, w mało rozsądnym momencie. Musiałam bowiem rozwiązać umowę najmu przedterminowo, rezygnując tym samym z kilkuset złotych wpłaconej kaucji i dokończyć studia, mieszkając jakieś 180 kilometrów od uczelni. Do tego dochodziła jeszcze znaleziona przed chwilą praca. Było więc tak, że pracowałam, a po pracy pisałam pracę licencjacką i jeździłam średnio raz na tydzień lub dwa do Koszalina, żeby zdać promotorowi raport z tej pisaniny i zaliczyć konieczne egzaminy. Ostatecznie się udało. Od lipca posiadam wykształcenie wyższe, nie muszę już nigdzie z Gdyni wyjeżdżać i mogę czuć się jak pełnowymiarowa mieszkanka tego miasta.

W Gdyni jak w domu – bezpiecznie i przytulnie

Nie wiem jak to jest – czy Gdynia ma taką magiczną właściwość czy jest po prostu tak genialnie urządzona – ale do tego miasta nie musiałam się ani trochę przyzwyczajać. Nie było tego strachu względem konieczności poznania okolicy i zaklimatyzowania się. Już w pierwszym tygodniu zaczęłam się czuć tutaj jak w domu, a krzątanie się po uliczkach tego miasta szło mi lepiej niż poruszanie się po Koszalinie, w którym przecież mieszkałam kilka dobrych lat. Lepiej i przyjemniej, bo w Gdyni wszystko wydało mi się takie ładne i klimatyczne.

Autobusy, trolejbusy, kolejka miejska

Miasto to już od początku zaspokaja moje dwie największe potrzeby – bezpieczeństwa i piękna. Dodatkowo także sprawia, że życie jest łatwiejsze. Co prawda, teraz pracuję w 100% zdalnie i nie muszę już dojeżdżać do biura. Jednak jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy musiałam, wystarczyło zarezerwować na to maksymalnie 15 minut. Autobusów, trolejbusów i pociągów miejskich jest Ci tu bowiem dostatek. W dodatku jeżdżą punktualnie. Po kilku latach spędzonych w Koszalinie człowiek docenia takie rzeczy.

Dużo zieleni. No i morze

I chodzi mi tu głównie o obecność Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, bo to właśnie dzięki temu mieszkam bardzo blisko lasu i przez okno pokoju mogę spoglądać na gęsto osadzone, wysokie drzewa. W samym mieście jednak też nie brakuje zieleni. Drzewka, krzaczki, kwiatki. A do końca 2020 roku ma powstać w Gdyni Park Centralny, który, w moim mniemaniu, może okazać się ucieleśnieniem teorii wielu urbanistów marzących o mieście przyjaznym mieszkańcom.

Nie sposób w tym miejscu pominąć bliskiej obecności morza. Choć aby z Koszalina dostać się nad morze trzeba pokonać zaledwie około 20 kilometrów, w całym dorosłym życiu zdecydowałam się na to zaledwie kilka razy. Wiązało się to bowiem z przejażdżką zapchanymi, zniszczonymi i śmierdzącymi busami i zbyt wysoką ceną kursu jak na takie warunki. Byłam więc mieszkanką „nadmorza”, która nad morzem nie bywała. W Gdyni to oczywiście się zmieniło, bo aby dostać się na plażę, należy przejść zaledwie kilka kilometrów. A do dyspozycji jest nie tylko plaża w centrum – trochę mała i z reguły porządnie zatłoczona, ale także piękna plaża w Orłowie, z tym słynnym molo i ładnymi klifami. Z morzem wiąże się też cudowny zapach powietrza i wiecznie obecny wiaterek, który latem okazuje się zbawienny. To przekłada się też na liczne wichury jesienią i niesforność śniegu padającego zimą.

A jak morze, to i port. Dopiero tutaj zauważyłam, że sporą przyjemność sprawia mi patrzenie na statki dobijające do lądu. Nie mniejszą niż spoglądanie na przystojnych chłopców w marynarskich mundurach, których z powodu rozpoczęcia kolejnego roku akademickiego coraz więcej na gdyńskich ulicach. I żeby nie było – chodzi tu wyłącznie o pobudki estetyczne!

Teatr Muzyczny i Festiwal Filmowy

Miasto nie tylko zielenią i autobusami stoi. Kultura też jest ważna. A Gdynia kojarzona jest przede wszystkim z Festiwalem Filmowym i Teatrem Muzycznym – tak, tym, w którym grają Wiedźmina. Na kilku premierach filmowych tegorocznego Festiwalu miałam przyjemność być. I pewnie nie za bardzo Was to zainteresuje, bo akurat nie na „Klerze”. Obejrzałam jednak m.in. „Wilkołaka”, i choć na kinie się nie znam, film mi się podobał, a organizacyjne aspekty tego kilkudniowego wydarzenia wywoływały mój podziw. Gdybym dysponowała w tamtym momencie większym budżetem, pewnie zdecydowałabym się na zakup najlepszego karnetu i przesiadywanie w kinowym fotelu przez te wszystkie dni.

Jednak poza główną atrakcją – Festiwalem Filmowym – Gdynia oferuje mnóstwo innych wydarzeń i atrakcji. Odkąd zaczęłam prowadzić jako tako aktywny tryb życia, zauważyłam, że w tym mieście można uczestniczyć w licznych zajęciach fitness bez konieczności zakupu drogiego karnetu na siłownię. W jednym miejscu organizowane są bowiem zajęcia jogi, w innym pilatesu, a w jeszcze innym odbywają się ćwiczenia z wykorzystaniem stacjonarnych rowerków i treningi tenisa stołowego. Wszystko to za darmo (byle tylko zapisać się na nie w miarę wcześnie), w ramach promocji aktywnego stylu życia i zachęcenia mieszkańców do integracji.

Zaledwie 20 minut drogi do gdańskiego „B90”

Dobra, w ostatnim czasie odpuściłam sobie koncertowe wojaże. Żeby jednak nie było – nadal jestem ich zapaloną zwolenniczką i już w przyszły piątek, wraz z koncertem Riverside wracam do praktykowania. Jest to tym bardziej ekscytujące, że do B90 – jednego z najlepszych miejsc koncertowych w Polsce – mam teraz zaledwie 20 minut drogi SKM-ką! Koszalin pod tym względem zawsze wiązał się z koniecznością planowania i wydawania mnóstwa pieniędzy zarówno na dojazd, jak i nocleg. Z Gdynią jest inaczej. I nie omieszkam z tego korzystać.

W tym miejscu mogłabym jeszcze wspomnieć o pięknych budynkach, modernizmie i malutkich uliczkach, których w Gdyni nie przestaje się odkrywać, a także systemie roweru miejskiego, który ma pojawić się tutaj już w listopadzie. Poprzestańmy jednak na tym – przytulności, punktualnej komunikacji miejskiej, bliskości natury itp., bo to dzięki takiemu połączeniu Gdynia i tak przebija większość miast w Polsce i jest pierwszym takim miejscem w moim życiu, z którego nie mam ochoty uciec, i to jak najdalej. Ba! Ja tę Gdynię uwielbiam i zachęcam do zamieszkania tutaj każdego, kto tylko w niedalekiej przyszłości planuje porządną przeprowadzkę.

PODZIEL SIĘ

Zostaw po sobie ślad!