Elena Tonra, Igor Haefeli, Remi Aguilella to muzycy, którzy delikatnością nut chwytają za duszę z całych sił i wpychają ją w przepaść słodkiej melancholii. To właśnie oni tworzą Daughter- brytyjską grupę folkowo-rockową, założoną pięć lat temu i działającą po cichutku, ale z klasą. W roku 2013 artyści wydali debiutancką płytę i tym samym podbili wieczór niejednego słuchacza, wdrapali się na listy recenzentów i mój spis muzycznych perełek.

Album składa się z dziesięciu utworów. Każdy z nich oparty jest przede wszystkim na melancholijnym wokalu opowiadającym podobne do siebie historie. Kiedy spogląda się na płytę pod względem pojedynczych tytułów, dzieło może wydać się nieco monotonne. Artyści bowiem dryfują wokół jednego punktu, jakim są ludzkie emocje. W momencie, w którym na płytę spojrzy się jak na jedną, czterdziestominutową opowieść o życiu, nabiera ona barw i zyskuje na wyjątkowości. Utwory nie osiągają miana pojedynczych opowieści o niczym, a stają się nieodzowną częścią większego piękna.

„Drifting apart like two sheets of ice, my love/Frozen hearts growing colder with time.” śpiewa przejrzystym głosem Elena i tym samym rozpoczyna płytę utworem „Winter”. Dochodzi do tego senne brzmienie gitar i delikatny szum bębnów, który w refrenie wskakuje na poziom o zwiększonej energii i przerywa nić uroczego, cichutkiego przygrywania. Sprytny zabieg działający na wyobraźnię słuchacza i dbający o jego wyrafinowany gust. Utwór ten razem z „Youth” i odmiennym nieco „Human” pozostają moimi ulubieńcami, zarówno pod względem tego albumu jak i wszystkich piosenek świata.
Po przesłuchaniu calutkich dziewięciu pozycji, z ciszy pomiędzy utworem jednym, a drugim, wyłaniają się pierwsze dźwięki „Shallows”. Najbardziej akustyczne, można by rzec, momentami wręcz balladowe. Utwór będący idealnym zwieńczeniem i kwintesencją całej płyty. Delikatność, głębia i tajemniczość doprawiona przeuroczym głosem i leciutkim biegiem palców po gryfie.

Po przesłuchaniu „If you leave” można powiedzieć, że to dzieło dopięte na ostatni guzik. Aż czuje się starania artystów wplątane pomiędzy nuty. Gorzko – słodki klimat albumu idealnie pasuje do mojej duszy. Obecny był w wielu ważnych dla mnie chwilach, dlatego pozostanie moim muzycznym ulubieńcem i duchowym lekarstwem. Wierzę jednak, że przypadnie do gustu każdemu słuchaczowi, który w muzyce szuka delikatności i niebanalnych słów, ale i który odporny jest na jednolitość nastrojowo – melodyjną.
Moja ocena? 9/10

PODZIEL SIĘ

Zostaw po sobie ślad!